Forum Silent Hill Page

Silent Hill: Story Telling - Silent Hill: Ghost Town

Daffodil - 2015-09-10, 21:39

Neil Flynn - Konami Burger

:

Byłem pełen przerażenia i obrzydzenia. To nienaturalne, paraliżujące syczenie... gdybym wiedział, że będzie to tak brzmiało albo, że... to w ogóle wyda taki dźwięk, bez zastanowienia zakryłbym uszy. Głosy domniemanych opętanych ludzi przy tym to pikuś. Nie ma porównania. Dodatkowo ten sposób poruszania się... nie mogłem patrzeć, jak ta pozszywana masa przemieszcza się w nadzwyczajnym tempie na czworaka. Próbowałem odwracać wzrok, zakrywać oczy, a mimo tego coś mnie pchało, zmuszało do tego, bym patrzył. Patrzył, dokąd zmierza ta istota - nie mogłem w żadnym wypadku zgubić jej tropu.
~ Nie możesz mi teraz uciec. Nie teraz, gdy nareszcie cię dorwałem! ~ powtarzałem sobie w myślach, ciągle unikając patrzenia na kreaturę z powodu odrazy. ~ Weź się w garść, Neil! Masz już to, po co tu przyjechałeś! Nie schrzań tego! ~ mówiłem sam do siebie, chcąc jakby zmotywować się do działania.
Staram się zajść drogę stworzeniu. Jednocześnie sprawdzam wzrokiem, czy mogłoby mnie jakkolwiek zranić, patrząc na łatane przez kogoś ciało.


Gwieka Trzpiot - 2015-09-11, 10:27

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

- No, w końcu. To co? Pora trafić do miejsca, gdzie powinniśmy trafić? - Zapytał twój towarzysz, rozglądając się w przestrzeń przed nim. Wyszliście na ścieżkę, gdzie mgła odsłaniała z prawej strony las, a z lewej niski kamienny murek i trochę trawy.




Karel Hjartson - droga do SH

:

- Teraz tym bardziej się przyda... Ojej, to współczuję. Jak to się właściwie stało, że ci telefon siadł? - Spytała, po czym przeszłam za cmentarną bramę. Dalsza droga to ścieżka, gdzie mgła odsłaniała z prawej strony las, a z lewej niski kamienny murek i trochę trawy.




Neil Flynn - Konami Burger

:

Stworzenie nie wygląda na takie, które byłoby w jakikolwiek sposób niebezpieczne. Nie miało paszczy, oczu, ani nawet paznokci. Po prostu pokraczny wór suchej skóry, o źle dobranych ludzkich proporcjach. Próbowało uciec z pomieszczenia kuchennego, ale pomimo człapania stało w miejscu, jakby było przywiązane.


Amy Blue Rose - 2015-09-11, 17:57

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

-Jak najbardziej, mimo, że się nieco boję to jednak mam zamiar obejść całe miasto choćby nas zgraja potworów zaatakowała-odrzekłam z przekąsem. Po czym mijając murek, spojrzałam na nawigację która po raz kolejny wskazała właściwy kierunek

~Uff~


I'veSeenItAll - 2015-09-11, 20:21

Karel Hjartson - ścieżka do SH

:

-sama popatrz, oto co się dzieje z telefonem - pokazałem jej mój telefon z migającym zasięgiem, po czym wyłączyłem go i schowałem do torby.
- póki co się nie przyda aż tak bardzo, jak mógłby. no ale nic to. teraz najważniejsze jest trafić w końcu do miasteczka.
ciągle szedłem za Amelią, która prowadziła do miasteczka.


Daffodil - 2015-09-12, 01:26

Neil Flynn - Konami Burger

:

Im dłużej przyglądałem się szczegółom pokrytej szwami masy, tym większe czułem obrzydzenie. Nie mam pojęcia, kto mógł... stworzyć tę kreaturę. Brak ust, oczu, paznokci... to coś wyglądało jako chodzące surowe mięso. Nic nie bierze się z niczego, dlatego do głowy przychodziło mi wiele pomysłów. Często bardzo absurdalnych, ale każdy, kto spędziłby choć kilka chwil w Silent Hillu, myślałby podobnie, jak ja. Tutaj wszystko jest możliwe. Jeszcze niedawno przecież zacząłem wierzyć w zjawiska paranormalne - ja, człowiek, który w sferę duchową praktycznie nigdy nie wierzył!
Wpierw myślałem nad jakąś nieudaną operacją plastyczną. Szybko porzuciłem jednak tą opcję. Ciało było całe zaszyte, więc z pewnością było to coś więcej, niż zabieg upiększający. Wiele elementów zostało też usuniętych, a jeszcze więcej przestawionych - świadczą o tym chociażby nienaturalne proporcje tego stworzenia. Jeśli miała miejsce jakaś operacja, to raczej oszpeciła, niźli upiękniła. Poza tym sprawa na pewno trafiłaby do sądu, a wtedy ofiara nieudanych cięć chirurgicznego skalpela dostałaby spore odszkodowanie. Zresztą taka sprawa z całą pewnością by mi nie umknęła - na sto procent bym coś o niej wiedział.
Ostatecznie wpadłem na pomysł, że stworzenie, które znajdowało się ze mną w Konami Burger, mogło paść ofiarą jakiegoś chorego eksperymentu. Być może to coś było kiedyś człowiekiem takim, jak ja. Nie mogłem tego wykluczyć. Stworzenie albo w trakcie "prac" wydostało się z placówki, albo zostało tu porzucone na pastwę losu - w opustoszałym mieście, gdzie nikt go nie znajdzie i nie odkryje straszliwej tajemnicy, nie nagłośni sprawy - gdy poszło coś źle, przeciwnie do tego, jak trzeba było, gdy okazało się, że eksperyment na tej istocie ostatecznie był nieudany. Dużo na to wskazywało. Ale jaki eksperyment, co miał na celu i co miało być jego owocem? Rozważałem różne hipotezy: testowanie leków na jakieś choroby, testowanie różnego rodzaju przeszczepów, testowanie bez jakich organów organizm ludzki jest w stanie funkcjonować itd. aż po bezwzględną maszynę do zabijania. Jeśli to ostatnie faktycznie miało być ich zamiarem, to im nie wyszło. Jednym słowem: klapa. Cieszyłem się, że ta kreatura nie będzie w stanie mnie zranić. To mnie chwilowo uspokoiło i dodało otuchy.
Nie trwało to jednak długo. Gdy skierowałem ponownie światło na istotę, zauważyłem u niej brak jakichkolwiek warg czy ust...
~ Aa-aleee... jak to w ogóle możliwe?! ~ zapytałem sam siebie, kiedy uświadomiłem sobie, że to chodzące mięso jeszcze parę chwil temu syczało. Nie byłem w stanie tego wyjaśnić. Świadomość, że coś jest nie tak, była iście przerażająca.
Zastanawiałem się przez krótką chwilę, czy ta kupa mięsa rzeczywiście byłaby zdolna do zabicia Nathana. Nie posiadała uszu, oczu... jak tam zatem mogła zadać takie obrażenia takiemu facetowi jak on? Najważniejsze zmysły zostały przecież "wyłączone". Ale skoro możliwe było syczenie bez posiadania jakiegokolwiek aparatu mowy, nie pozostało mi nic innego, jak tylko uznać za możliwe teorię o tym, że stojąca przede mną kreatura mogła jednak brutalnie zamordować Nathana. Być może posiadała jakieś narzędzie - w końcu gołymi pięściami nie zrobiłaby... tego...
Nagle mój "towarzysz" zatrzymał się. Było to dziwne, biorąc pod uwagę, jak bardzo chciał mi uciec. Postanowiłem przyjrzeć się mu dokładniej. Może coś go krępowało, ograniczało? Może zaczepił się o jakiś przedmiot? Może wplątał się w linę? Możliwości było dużo. Liczyłem na którąś z nich - łatwiej byłoby obezwładnić to mięso.


Gwieka Trzpiot - 2015-09-12, 06:58

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

- Sama popatrz. Oto co się dzieje z telefonem. - pokazał ci swój telefon z migającym zasięgiem, po czym wyłączył go i schowałem do torby - Póki co się nie przyda aż tak bardzo, jak mógłby. No, ale nic to. Teraz najważniejsze jest trafić w końcu do miasteczka. - Mówił ciągle idąc za tobą. Po paru minutach las się skończył, a po obu stronach ścieżki pojawiły się ogrodzenia. To po lewej zwykłe wiejskie i z długich grubych desek, drugie z drewnianych pali i drutu kolczastego. Twój GPS wskazuje, że przez dłuższy czas nie będzie żadnych skrzyżowań aż do rzeki.




Karel Hjartson - ścieżka do SH

:

- Jak najbardziej, mimo, że się nieco boję to jednak mam zamiar obejść całe miasto choćby nas zgraja potworów zaatakowała. - odrzekła z przekąsem, po czym spojrzała na nawigację. Po paru minutach las się skończył, a po obu stronach ścieżki pojawiły się ogrodzenia. To po lewej zwykłe wiejskie i z długich grubych desek, drugie z drewnianych pali i drutu kolczastego.




Neil Flynn - Konami Burger

:

Nie widziałeś niczego, co mogłoby blokować stwora, a gdy tak się zastanawiałeś, stwór bardzo szybko skoczył w twoją stronę chcąc cie powalić.


I'veSeenItAll - 2015-09-12, 19:47

Karel Hjartson - ścieżka do SH

:

- hah, rozumiem, że czeka na nas horda potworów, które na każdym kroku będą dybać na nasze życie? - uśmiechnąłem się do towarzyszki, po czym w jednej chwili przebiegła mi przez głowę jedna myśl.
- Amelia, nie boisz się, że zostaniesz sama z tym wszystkim? że w którymś momencie coś, ktoś nas rozdzieli?
zatrzymałem się na chwilę, by wyciągnąć kolejnego papierosa z paczki. blizna ciągle piecze.


Daffodil - 2015-09-12, 22:45

Neil Flynn - Konami Burger

:

Gdy przyglądałem się nagłej przerwie w zachowaniu potwora, ten postanowił wykorzystać moment mojej nieuwagi i skoczył w mym kierunku. Kiedy był już w locie, światło lampy błyskowej obnażyło jeszcze więcej niedoskonałości tego wielkiego cielska. To wszystko wyglądało obrzydliwiej, niż wtedy, gdy spoglądałem na stwora z góry. Na szczęście nie trwało to długo - nie musiałem dłużej podziwiać tego odrażającego widoku. Mimo wszystko wtedy to właśnie uświadomiłem sobie, że ta kreatura rzeczywiście jest w stanie kogoś zranić, i to całkowicie świadomie! Muszę przyznać, iż trochę mnie zaskoczyła. Nie byłem na to przygotowany, ale pomimo tego postanowiłem się bronić. Gdy leciał w moim kierunku, zdecydowałem, że kopnę go całą stopą w brzuch, by stwora odrzucić od siebie. W końcu nie mogłem sobie pozwolić na to, żeby coś mnie tu teraz zraniło, a co gorsza - zabiło.
~ Zrobię wszystko, by rozwikłać ta zagadkę!
Na razie postanowiłem nie robić mu większej krzywdy. Wybrałem łagodniejszą metodę, bo kto wie? Być może mi się przyda, jeśli faktycznie to coś zabiło Nathana. Z natury jestem dobrym człowiekiem. Jeżeli trzeba będzie, zmienię sposób działania... Ponownie wymierzyłem nóż w kierunku stworzenia - tak w ramach asekuracji. Jeżeli jeszcze raz skoczy, nadzieje się na przedmiot i gorzko tego pożałuje.


Amy Blue Rose - 2015-09-13, 09:55

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

-Cóż, za bardzo się na tym nie znam, więc jesteś zdany na mnie przez dłuższy czas.

Jako,że GPS pokazał taki kierunek to uznałam, że na razie muszę kierować się prostą drogą


Gwieka Trzpiot - 2015-09-13, 10:33

Karel Hjartson - ścieżka do SH

:

- Cóż, za bardzo się na tym nie znam, więc jesteś zdany na mnie przez dłuższy czas. - odpowiedziała twoja towarzyszka. Po drodze z mgły wyłonił się zielony pickup zaparkowany koło drucianego płotu.




Neil Flynn - Konami Burger

:

Stwór po kopniaku upadł na podłogę i znowu skoczył na ciebie wydając z siebie długi syk. Z kilku szwów zaczęło wyciekać coś pienistego.




Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

- Hah, rozumiem, że czeka na nas horda potworów, które na każdym kroku będą dybać na nasze życie? - uśmiechnął się do ciebie, po czym spytał - Amelia, nie boisz się, że zostaniesz sama z tym wszystkim? Że w którymś momencie coś, ktoś nas rozdzieli? - zatrzymał się na chwilę, a po drodze z mgły wyłonił się zielony pickup zaparkowany koło drucianego płotu.


Daffodil - 2015-09-14, 00:55

Neil Flynn - Konami Burger

:

Stworzenie nie dawało za wygraną. Syczenie jednoznacznie wskazywało na irytację. Pomimo odepchnięcia i wyraźnego ostrzeżenia w postaci noża, stwór postanowił ponownie mnie zaatakować. Był niegroźny, skoro jeden kopniak potrafił go powalić, ale agresja jest wciąż agresją. Zostałem wyraźnie zmuszony do zmiany nastawienia wobec potwora. Nie mogłem być bierny w tej sytuacji - gdybym zachował postawę pasywną, stojąca przede mną, a raczej już lecąca w moim kierunku kupa mięsa wzięłaby nade mną górę. Byłoby co najmniej nieprzyjemnie, dlatego wolałem tego uniknąć, jeśli umożliwiono mi taką okazję. Postanowiłem nie chować noża. Wciąż trzymałem go w dłoni, ostrzem wymierzonym w stwora.
~ Może jeśli zostanie skaleczony, następnym razem zastanowi się, nim zaatakuje? ~ zastanawiałem się przez chwilę.
Podczas gdy pozszywane mięso szybowało w moim kierunku, zauważyłem, że coś w rodzaju piany zaczęło się wydzielać z paru miejsc na ciele kreatury... Dlaczego akurat to? Niespotykane zjawisko, które w żadnym wypadku nie zachwycało swoją niezwykłością. Wzmogło to tylko okropność i szkaradność, a przede wszystkim jeszcze - dziwność. Nie miałem ochoty dłużej patrzeć na tę kreaturę, chciałem jak najszybciej z nią skończyć, jak najszybciej uporać, ale to nie ten moment. Jeszcze nie. Musiałem być cierpliwy. Prawda sama się nie odkryje.


I'veSeenItAll - 2015-09-14, 18:21

Karel Hjartson - droga do SH

:

- hah, no tak. póki co korzystam z przywileju bycia Twoim towarzyszem - uśmiechnąłem się do niej, po czym zauważyłem pickupa i zaciekawiony wyprzedziłem towarzyszkę, by dotrzeć do niego.


Amy Blue Rose - 2015-09-15, 15:36

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

-W takim miejscu wszystko jest możliwe, skoro już o to pytasz to jak najbardziej się nieco obawiam ale mimo to wierzę, że dam sobie radę.

Spojrzałam na auto bo zdawało mi się, że coś tam zauważyłam.


Gwieka Trzpiot - 2015-09-15, 16:05

Neil Flynn - Konami Burger

:

Nóż wbił się we stwora aż po samą rękojeść, po czym masa i pęd istoty powaliły cie na podłogę. istota sycząc głośno i pieniąc się jeszcze bardziej, owinęła swoje palco-podobne fragmenty dłoni wokół szyi i zaczęła cie dusić.




Karel Hjartson - droga do SH

:

W środku nie było nikogo,tylko dziwny ciemny cień na tapicerce siedzenia pasażera. Samochód nieco brudny od kurzu i ptasich odchodów, ale najwyraźniej nie uszkodzony. Kluczyków nigdzie nie widać. Styłu w jest kilka rzeczy wyglądających jak zapasy jedzenia i wody, zwinięty tobołek oraz szmaciana lalka z czarnymi włosami i w niebieskiej sukience. Twoja towarzyszka także przygląda się wozowi, jednak zajrzała od spodu.




Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

- Hah... No tak. Póki co korzystam z przywileju bycia Twoim towarzyszem. - Uśmiechnął się do ciebie, po czym podszedł do samochodu i zaczął mu się przyglądać.

Ty także postanowiłaś sprawdzić wóz i gdy Karel przyglądał mu się od góry, ty zajrzałaś pod auto. Znalazłaś tam klucze samochodowe, latarkę, łom, metalową rurkę i portfel.


Amy Blue Rose - 2015-09-15, 17:53

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

-Na całe szczęście, póki co-odrzekłam z uśmiechem.

Położyłam się na ziemi i zaczęłam wyciągać te przedmioty, najbardziej ucieszyło mnie znalezienie łomu oraz metalowej rury gdyż to bardzo pożyteczna broń. Po czym wstałam,otrzepałam się z piachu i schowałam portfel,latarkę oraz klucze do plecaka.


I'veSeenItAll - 2015-09-15, 19:35

Karel Hjartson - droga do SH

:

- i co Amelia, znalazłaś coś pod samochodem? - zapytałem i sięgnąłem po zaopatrzenie z tyłu pickupa. na pierwszy ogień poszedł zawinięty tobołek, który z ciekawością małego dziecka rozwijałem.


Daffodil - 2015-09-17, 19:33

Neil Flynn - Konami Burger

:

Nóż wszedł w stwora jak w masło. Byłem pod wrażeniem tego, z jaką łatwością broń się wbiła tak... nienaturalnie głęboko. Po samą rękojeść! Całe ostrze znajdowało się w ciele. Po takich obrażeniach nikt nie byłby w stanie czegokolwiek zrobić. Ból wziąłby górę nad ofiarą.
~ Jak to jest w ogóle możliwe? To przecież kompletnie nierealne!
A przynajmniej do tej pory tak mi się wydawało... Mówią, że człowiek uczy się przez całe życie. Zaczynam zauważać, iż jest w tym trochę prawdy.
Widać było wyraźnie, że zadałem ból istocie. Zasyczała głośniej, niż kiedykolwiek wcześniej. Musiało to ją chyba rozpalić i pobudzić do dalszej walki, gdyż w żadnym wypadku nie można było powiedzieć, że daje za wygraną. To coś upadło na mnie i jak gdyby nigdy nic, zaczęło mnie dusić, intensywniej i groźniej sycząc. Piana znów toczyła się z tego ciała. To chyba jakaś reakcja na otrzymane obrażenia...
Moje myślenie było mylne. Stwór nie odpuszczał. Niczego się nie nauczył. Musiałem działać. Stanowczo i brutalnie. Przypomniałem sobie o nożu, który zatopił się w ciele. Utknął. Na razie nie było sensu go wyjmować. Przecież miałem jeszcze drugi. Wyjąłem go i postanowiłem poderżnąć gardło stworowi. Nie mogłem pozwolić sobie na inne manewry. Stwór mnie dusił. Nie stać mnie było na czekanie. Każda sekunda duszenia zbliżała mnie do śmierci.
~ Nie ma mowy, bym umarł. Nie w tym miejscu i nie z... ręki tego czegoś. Musi zapłacić za to, co zrobiło Nathanowi, nawet jeśli miałoby to oznaczać śmierć.


Gwieka Trzpiot - 2015-09-18, 09:05

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

- I co Amelia, znalazłaś coś pod samochodem? - zapytał Karel rozwijając mały tobołek.




Karel Hjartson - droga do SH

:

Tobołek okazał się zwiniętym dwuosobowym (na oko) namiotem. Brakuje w nim szkieletu konstrukcji. Kątem oka zobaczyłeś, jak Amelia chowa coś do torby.




Neil Flynn - Konami Burger

:

Po dwóch ciosach, którym towarzyszyły syki, ciało stwora opadło na ciebie bezwładnie.


I'veSeenItAll - 2015-09-18, 13:44

Karel Hjartson - droga do SH

:

~hm, nie wiem po co to, ale podejrzewam, że wszystko ma swój cel tutaj~ rozwinąłem namiot, po czym zwinąłem go i wcisnąłem do torby. przyglądając się lalce obwąchałem zapasy pożywienia i wody, choć skupiłem się na wodzie. wolną ręką sięgnąłem po lalkę, którą dokładnie obejrzałem, potrząsnąłem i sprawdziłem każdy jej centymetr w moich okularach.
- co, pod spodem też jakieś suweniry? - zapytałem Amelii, widząc jak pospiesznie wrzuca kolejne rzeczy do swojej torby.


Amy Blue Rose - 2015-09-18, 15:06

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

-Jak najbardziej, mam łom, rurę oraz portfel,klucze do auta oraz latarkę. A to co takiego?

Po tych słowach nadal szłam wypatrując wejścia do miasta, zastanawiałam się czy na powitanie nie zaatakował nas potwór.


Daffodil - 2015-09-20, 12:56

Neil Flynn - Konami Burger

:

Każdy ma swoje granice i ograniczenia. Też stwór również je posiadał. Dwa celne ciosy nożem wystarczyły, by go powalić.
Ucisk wokół mojej szyi zaczął stopniowo słabnąć, a po paru sekundach już nic jej nie krępowało. Cieszyło mnie to niezmiernie, gdyż zagrożenie w końcu minęło.
Miałem poczucie winy i tak jakby... niepowodzenia misji. Zabiłem w końcu mordercę Nathana, ale żadnej prawdy się nie dowiedziałem. Brak wyjaśnienia, brak motywu, brak czegokolwiek...! Przez to wszystko czułem się, jakbym zawitał do Silent Hill na marne. Mimo wszystko - Nathan został pomszczony. To chyba jednak się liczy, prawda? Próbowałem być pozytywnej myśli. Próbowałem...
~ A może się myliłem? Może to coś nigdy nie miało styczności z Nathanem? ~ pytałem samego siebie. ~ Nieee... wszystko do siebie pasuje. Nie mogłem się pomylić. ~ utwierdziłem się ostatecznie w tym oto przekonaniu.
Ciało potwora opadło na mnie bezwładnie. Już wcześniej narzekałem na to, że nie mogę oddychać. Najgorsze miało dopiero nadejść. Gdy to cielsko na mnie padło, myślałem, że połamie mi żebra. Nacisk na klatkę piersiową był tak wielki, że ból sprawiało mi samo unoszenie jej w procesie oddychania.
~ Cholera!
Próbowałem czym prędzej zrzucić z siebie to ciało. Muszę w końcu czymś oddychać!


Gwieka Trzpiot - 2015-09-20, 13:37

Karel Hjartson - droga do SH

:

- Jak najbardziej, mam łom, rurę oraz portfel, klucze do auta oraz latarkę. A to co takiego? - spytała nagle i zaczęła powoli iść dalej. Jedzenie jest już nieświeże, ale woda wydaje się zdatna do picia. Na etykietkach zamiast nazwy i producenta były jedynie napisy "SCP-500". Lalka jest cała ze szmatek, lekko brudna, ale w miarę dobrym stanie. Nie widzisz żadnej poświaty, jednak masz dziwne wrażenie, że nie powinieneś mieć tej lalki przy sobie.




Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

Twój towarzysz nadal przegląda znaleziska z samochodu. We mgle nie jesteś w stanie nic dostrzec.




Neil Flynn - Konami Burger

:

Z trudem zrzuciłeś z siebie to ciało, a gdy odsunąłeś się od truchła, zaczęło ono się topić i przenikać przez kratę podłogi podobnie do ciała mężczyzny z pomieszczenia kontrolnego mostu.


I'veSeenItAll - 2015-09-20, 14:45

Karel Hjartson - droga do SH

:

jedzenie rzuciłem na ulicę, lecz butelkę wody wziąłem ze sobą ~hm, nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że ten napój na pewno mi się przyda~ pomyślałem, po czym lalkę posadziłem z tyłu samochodu z szacunkiem - trzymaj się, maleńka - powiedziałem do niej cicho, zrobiłem jej telefonem zdjęcie i obróciłem się by spojrzeć, gdzie poleciała Amelia.
-hej, Amelia! a sprawdzałaś, czyj jest portfel? może czegoś można się dowiedzieć? - mówiłem, podbiegając do mojej towarzyszki, by nie zostawiła mnie daleko w tyle. gdy już ją dogoniłem, zwolniłem, by iść z nią ramie w ramie - a co do tego dużego czegoś, co znalazłem, to namiot. nigdy nie wiadomo, co się przyda - powiedziałem do niej i puściłem oko.


Amy Blue Rose - 2015-09-21, 15:04

Amelia Jennifer Lavigne - Ścieżka

:

W tym momencie próbowałam jakoś przedostać się przez gęstą jak śmietana mgłę która ograniczała widoczność z każdej możliwej strony, nawet latarka niewiele mi oświetlała


Daffodil - 2015-09-22, 23:37

Neil Flynn - Konami Burger

:

Kiedy wreszcie udało mi się odepchnąć to wielgachne cielsko, poczułem ulgę. Wstałem i oparłem ręce o kolana. Długo dyszałem, nim mój rytm oddychania wrócił do normy. Nagle zauważyłem, że martwy już stwór zaczął się... topić! Niedawno to samo mi się przytrafiło, mimo wszystko ten widok... to było definitywnie coś innego. Teraz płyn spływał na dół i znikał pod kratami. Przyglądałem się temu całemu procesowi. Przypomniałem sobie nagle, że jeden z moich noży utknął w ciele, które właśnie się topi. Podbiegłem czym prędzej, by go odzyskać. Nie mogłem pozwolić sobie na stratę jakiejkolwiek rzeczy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group