Światłocień - 2009-12-05, 20:46 Ja powiem, że kilka tygodni temu przepisałem się do elity intelektualnej Łodzi czyli XXI LO im. Bolesława Prusa. Poza mentalnym onanizmem, że uczę się w tej samej szkole co chociażby Andrzej Sapkowski, to mam naprawdę ostry zasuw. Z matmy i chemi cinko przędę - pierwszy raz dostaję gały nie z lenistwa, tylko dlatego, że autentycznie coś jest poza zasięgiem mojej percepcji. Ludzie też ewidentnie ambitni (w wielu przypadkach wręcz chorobliwie), ale znalazłem w klasie jednego cynika, nadającego na tych samych falach co ja więc jest git. :grin:
Ogólnie nie narzekam. :razz:Kamillo - 2009-12-07, 07:16
Nazar napisał/a:
No to gratulacje i browar Chyba, że na ściąganiu jedziesz
heh, dzięki ;] dział mi podszedł i zaliczyłem własnymi siłami niestety teraz jest już gorzej, ale postaram się wyjśc cało z tej opresji ;]AlaV - 2010-04-06, 21:24
Jo-Jo napisał/a:
Rozszerzona fizyka ? ... say your prayers ...
wiesz co, fiza sama w sobie jest ciekawa, tylko że ma czasem haczyki.Ale ogólnie, to repetytorium jest ostatnimi czasy moją lekturką do poduszki. ^^Ghaand - 2010-04-06, 21:31 obawiam się tego, że nie dostanę się do dobrego liceum. Do tego, do którego ja chcę iść wiele osób idzie z mojej szkoły, a większość to elyta konkursowiczów. : ( z moją średnią (4.0) słabo to widzę.Trivane - 2010-04-07, 21:56
Ghaand napisał/a:
obawiam się tego, że nie dostanę się do dobrego liceum. Do tego, do którego ja chcę iść wiele osób idzie z mojej szkoły, a większość to elyta konkursowiczów. : ( z moją średnią (4.0) słabo to widzę.
Wybór Liceum nie jest aż taki ważny jak studia, dlatego olej to i idź do szkoły, która rezyduje najbliższej Twojego miejsca zamieszkania. Ja tak zrobiłem i nie żałuję ;P możesz sobie wmawiać, że jak pójdziesz do lepszej szkoły, to lepiej zdasz maturę. Ale mimo wszystko - w każdej szkole program jest ten sam.
Ja oczywiście też tak sądziłem. Pchałem się do najlepszej szkoły i się dostałem bez żadnych komplikacji. Z każdego przedmiotu nauczyciele strasznie naciskali o pierdoły, które w życiu mi się nigdy nie przydadzą. Dlatego zmieniłem szkołę. Teraz mam o wiele więcej luzu, mniej zadawane, więcej czasu wolnego. Mogę teraz więcej się uczyć historii i wosu, co w lepszej szkole było niemożliwe ze względu na ten "wysoki poziom". Ważne, by sobie nie zapchać całego wolnego czasu, bo człowiek to niestety nie machina.AlaV - 2010-04-07, 22:19 To prawda czasami tak wygląda ten "wysoki poziom". W przypadku mojego liceum wygląda on jednak całkiem inaczej. Dyrekcja chwali się, ze jesteśmy jednym z czterech elitarnych liceów poznańskich, a jak to wygląda w rzeczywistości? Nauczyciele mają wszystko gdzieś, mają władzę absolutną, nie da się niczego uzgodnić, organizacja siada, nauczyciele (a przynajmniej zdecydowana większość) nie potrafią tłumaczyć (np. moja była nauczycielka fizyki wmawiała nam, ze jak się wykuje wszystkie wzory na pamięć, nawet ich nie rozumiejąc, to zrozumienie przyjdzie samo, co za bzdura), a zadają rzeczy zupełnie nie potrzebne (np. omawiamy lektury, których nie ma w programie). w efekcie ambitni frajerzy, którzy dali się nabrać na ten "wysoki poziom", chodzą na korki, na kursy, siedzą po nocach i w efekcie dobrze zdają maturę. Oczywiście szkoła mówi, ze jest to całkowicie jej zasługa i ściąga tymi wynikami kolejnych frajerów. Dlatego cholernie się cieszę, ze za niecały miesiąc przestanę być jej uczniem.Nazar - 2010-04-07, 22:22 Program może i ten sam, ale jakość jego realizacji może być drastycznie różna. Np. my w 3 lata przerobiliśmy z matmy praktycznie cały program z poprzedniego systemu (4 lata) + 1 semestr ze studiów. Co prawda wtedy wszyscy w klasie psioczyliśmy, że przecież to niepotrzebne, że na maturze i tak tego nie będzie. Ale właśnie dzięki temu na studiach nam było duuużooo łatwiej, niż naszym rówieśnikom, którzy tego materiału nie przerobili. Z drugiej strony nie można przeginać i iść do liceum, w którym cisną z każdego przedmiotu, bo to jest bez sensu.
Swoją drogą - wysoki poziom to głównie zasługa kilku wybitnych uczniów, którzy windują elitarność szkoły (z reguły miejsce w rankingu) swoimi osiągnięciami na olimpiadach. Także rankingi i poziom "ogólny" można o kant tyłka potłuc.
Swoją drogą - na wielu kierunkach na naszych uczelniach też będziecie mieli przedmioty, które nic Wam w życiu nie dadzą, poza straconym czasem na obowiązkowych zajęciach Kwiatek1993 - 2010-04-07, 23:26
Nazar napisał/a:
Swoją drogą - na wielu kierunkach na naszych uczelniach też będziecie mieli przedmioty, które nic Wam w życiu nie dadzą, poza straconym czasem na obowiązkowych zajęciach
Dokładnie , takie przedmioty jak matma np. na studiach biologicznych na samym początku, takie upychacze, są tam całkowicie zbędne. Mam takie pytanie czy studiuje tu ktoś może geografię albo informatykę ?? bo jak tak to mam takie malutkie pytanie odnośnie tej matmy na pierwszych latach nauki :lol-sweat:Nazar - 2010-04-08, 00:18 Jeśli chcesz, to mogę Ci o matmie na kilku wydziałach PW powiedzieć. BTW: na kierunkach ścisłych takie przedmioty to odchamiacze (np. socjologia itp.) Kwiatek1993 - 2010-04-08, 17:25 Chodzi mi dokładnie tylko o zakres, co wykładają na pierwszych latach tychże studiów które mają matmę
Ponieważ jestem w tym roczniku w którym o zgrozo będę mieć obowiązkową matmę na maturze, a potem jakieś studia chcę znaleźć : Geologia , Biologia a tam na pierwszych latach jest matematykaTrivane - 2010-04-09, 12:01 Również się obawiam matury głównie przez matmę, bo nigdy nie jestem pewny wyniku i liczę na szczęście. Zapewne trzeba będzie sporo kombinować, mnie naprawdę dolny próg zadowoli, obym tylko ją zdał.
Co do reszty przedmiotów: polski, hista, wos i angielski podstawa i rozszerzony - nie mam żadnych obaw. Uwielbiałem te przedmioty od zawsze i czuję się w nich pewnie. Może poza historią rozszerzoną, bo mam do przerobienia ponad 1300 stron z masą istotnych informacji.
Obawę mam także przed studiami, bo nadal nie wiem na co iść -.- jeśli dobrze pójdzie wos i historia to idę na prawo, jeśli angielski - pozostaje tylko filologia. Jestem dopiero w II klasie a stresuję się tak, jakbym był przed egzaminem
Żelazko: Aby zapobiec zbaczaniu z tematu przeniosłem posta, ktoś kto by odpowiedział na ten post pisał by o szkole a nie strachu... Kamar - 2010-04-09, 13:19 Pisaliśmy jeszcze w marcu jakaś próbną maturę z matmy (jak na poziom podstawowy była trudna i niekiedy podchwytliwa), teraz w końcu przyszły wyniki. W klasie A zdało 10 osób, w klasie B 1 (mając równe 30%), C 8 i, uwaga uwaga, w mojej 2! Jedną z tych osób był typek, który się do niej przygotowywał, w dodatku idzie na rozszerzoną, a drugą ja. To mnie zmotywowało do nie uczenia się dalej Kwiatek1993 - 2010-04-09, 16:39
Trivane napisał/a:
Również się obawiam matury głównie przez matmę, bo nigdy nie jestem pewny wyniku i liczę na szczęście. Zapewne trzeba będzie sporo kombinować, mnie naprawdę dolny próg zadowoli, obym tylko ją zdał.
Co do reszty przedmiotów: polski, hista, wos i angielski podstawa i rozszerzony - nie mam żadnych obaw. Uwielbiałem te przedmioty od zawsze i czuję się w nich pewnie. Może poza historią rozszerzoną, bo mam do przerobienia ponad 1300 stron z masą istotnych informacji.
Obawę mam także przed studiami, bo nadal nie wiem na co iść -.- jeśli dobrze pójdzie wos i historia to idę na prawo, jeśli angielski - pozostaje tylko filologia. Jestem dopiero w II klasie a stresuję się tak, jakbym był przed egzaminem
Mojemu rocznikowi ( pierwszaki ) kazali już niedawno wybrać fakultety : wybrałem Geografię i Biologię bo najlepiej mi idzie i to są moje ulubione przedmioty ( zwłaszcza biologia którą kocham ) , z matury to obawiam się tylko matematyki bo język angielski to prawdopodobnie tak na około 80% napisze , polski też się nie obawiam , najgorsza jest ta matma .. ale będzie dobrze musi być , ja z biologii do fakultetów do przerobienia będę mieć trzy 200-stronnicowe książki bo to rozszerzona więc gitez z geografii już mniej Nazar - 2010-04-09, 18:39
Kwiatek1993 napisał/a:
Chodzi mi dokładnie tylko o zakres, co wykładają na pierwszych latach tychże studiów które mają matmę
Ponieważ jestem w tym roczniku w którym o zgrozo będę mieć obowiązkową matmę na maturze, a potem jakieś studia chcę znaleźć : Geologia , Biologia a tam na pierwszych latach jest matematyka
O geologię dowiem się w przyszłym tygodniu i dam Ci znać Biologii chyba u nas nie ma. Jeśli chodzi o infę i pokrewne, to matmy jest sporo i jest rozbita na kilka przedmiotów - na początku przede wszystkim analiza i algebra. Do tego logika, teoria mnogości, probabilistyka, statystyka, geometria analityczna, różniczki, matematyka dyskretna - zależnie od danego wydziału. Ogólnie - matmy jest dużo i stosuje się ją w wielu innych przedmiotach. Generalnie to często jedne z trudniejszych przedmiotów. Warto uczyć się systematycznie i mieć już jakieś rozeznanie w temacie przed studiami, jest wtedy dużo łatwiej i nie trzeba siedzieć po nocach nad cegłami
Kwiatek1993 napisał/a:
do przerobienia będę mieć trzy 200-stronnicowe książki
Trivane napisał/a:
mam do przerobienia ponad 1300 stron
To dobrze, przygotują Was do studiów Nie zdziwcie się, gdy będziecie musieli przyswoić wiedzę z kilku podręczników tej objętości do jednego przedmiotu w ciągu jednego semestru, a takich przedmiotów może być kilka (oczywiście zależy jeszcze od danego wydziału) Choć i tak chyba nic nie przebije medycyny AlaV - 2010-04-09, 19:47 W sumie do matury nie zostało już dużo czasu... Najgorsze jest to, ze im dłużej się uczę, tym większe mam przeświadczenie, że nic nie umiem. Matury z matmy podstawowej się nie obawiam, bo będzie na tyle łatwa, aby procent zdawalności w Polsce był przyzwoity i żeby nie mat-fizy też mogły osiągnąć dobry wynik. Rozszerzenie będzie na pewno gorsze niż w zeszłych latach, a to ze względu na dwukrotnie wyższą liczbę zdawających rozszerzenie, w porównaniu to zeszłego roku (sic!).
Natomiast dochodzą mnie słuchy, że jestem ostatnim rocznikiem, który ma prezentację maturalną, w której do przygotowania jest jakiś temat. Podobno przyszłe lata mają mieć egzamin ze znajomości lektur. Współczuję: jakby mi egzaminator ni z gruchy ni z pietruchy zadał pytanie o np. przygodę Zagłoby z małpami pod Warszawą w "Potopie", to nie wiem, czy odpowiedziała tak szczegółowo, jakby egzaminator z pewnością tego życzył.Deus Ex - 2010-04-09, 20:46 ...Nazar - 2010-04-09, 22:10 Prezentacja z polskiego była jednocześnie komedią w trakcie i horrorem tuż przed (kumpel miał ten sam temat i zdawał przede mną) U nas akurat byli bardzo wyczuleni na wyklepaną pamięciówkę i takie osoby dostawały poniżej 10 punktów z reguły, bo później było seria szczegółowych pytań.
Aż z ciekawości ściągnąłem styczniową próbną maturę z matmy. W końcu muszę wiedzieć, co mnie za miesiąc czeka, a mówicie, że masakra, więc tym bardziej AlaV - 2010-04-10, 14:59 A gdzie znalazłeś tę maturę? Bo z poznańskiej OKE nigdzie nie ma, ani matury, ani odpowiedzi. Mój matematyk mówił mi, że były straszne błędy w kluczu, więc widocznie dali tak trudne zadania, że sami się w kluczu pomylili.
co do prezentacji jeszcze: ja, na szczęście dla mnie, mam jako egzaminatorkę nauczycielkę, która podobno uwielbia pytać z treści utworów. No a z tego mnie nie zagnie :grin:Nazar - 2010-04-10, 16:09 W Google'ach znalazłem Odpowiedzi nie mam, sam arkusz. Z prezentacją różnie bywa, kumpel z klasy miał prezentację gotową już w grudniu (konsultował się b. często z przewodniczącą komisji) i ostatecznie dostał 9 punktów.Suavek - 2010-04-28, 19:01 http://wyborcza.pl/1,7524..._wymyslimy.html
Dzieci nie umieją czytać ze zrozumieniem, buntują się, robią aferę, w związku z czym najprawdopodobniej CKE ulegnie i przydzieli im punkty pomimo zrobienia absurdalnego błędu.
No poważnie. Test sprawdzający wiedzę z zakresu humanistycznego, a tu nawet pytania nie potrafią przeczytać do końca, tylko "wnioskują" i "przypuszczają", że odnosi się to do czegoś zupełnie innego.
Już pomijam sam fakt, że nie nauczono dzieci czytać ze zrozumieniem, przez co takie cyrki mają miejsce, ale biorąc pod uwagę jaka powstała w związku z tym "afera", obawiam się, że zostanie przymknięte oko na ten błąd, a zdający otrzymają komplet punktów... za źle wypełnione zadanie.
System edukacji wali się coraz bardziej z roku na rok.Nazar - 2010-04-28, 21:20 Żadna nowość - gdy mój rocznik jako pierwszy pisał test, to na części matematyczno - przyrodniczej było niesławne zadanie z czapeczkami w kształcie stożków - trzeba było policzyć pole powierzchni wszystkich czapeczek. Inteligentni ludzie odjęli pole podstawy, bo czapeczki przecież takowej nie mają. Pozostali policzyli razem z podstawami i CKE uległo i dało im te chyba 9 punktów.StuntmanMikeL - 2010-04-28, 21:50 Aż się czytać odechciewa. A już na pewno ze zrozumieniem, bo na zrozumienie to ta banda pół mózgów nie zasłużyła. To wina autorów testów, że ci gimnazjaliści czytać nie umieją? Już nawet odpowiedzialności, inicjatywy i samodzielnego myślenia nie potrafią nauczyć w tych szkołach. Ciekawe co te przygłupy powiedzą w dorosłym życiu, gdy pomylą się w zeznaniach podatkowych, czy czymś podobnym? Że też bez sensu ktoś napisał regulamin?R4Zi3L - 2010-04-28, 21:50 Omg... to jeszcze gorzej.... Anyway, zawsze uważałem że nasza oświata wydaje dyplomy jak papier toaletowy... tak, nawet dla mnie, do tej pory Nazar - 2010-04-28, 22:26 To jeszcze przypomnijmy amnestię maturalną, żeby dopełnić obraz nędzy i rozpaczy Ale w sumie nie zapominajmy, że zbyt duża ilość inteligentnych i wykształconych osób to zła sytuacja. Tylko CKE nie powinna się uginać pod naporem protestów w niesłusznej sprawie, bo to jest po prostu po raz kolejny nieuczciwa zagrywka wobec tych, którzy rozwiązali test poprawnie - może oni powinni za to dostać punkty dodatkowe. Co jednak i tak sprowadza się do tego, że łatwiej rozwiązać to po prostu nie przyznając punktów za błędne odpowiedzi (co to w ogóle za absurdalny pomysł?).AlaV - 2010-04-29, 19:03 Po prostu to jest na tej zasadzie, ze jakiś ważniak w CKE nie chce dostać ochrzanu od jeszcze ważniejszego ważniaka za to, ze pół Polski oblała zadanie. A to, że nie jest to wina Komisji, tylko tego, że nie nauczono gimnazjalistów czytać ze zrozumieniem, to już jest nie ważne. W każdym razie mam nadzieję, ze podobnych kwiatków na maturze nie będzie. No i błędów w treści zadań.